W piękny, słoneczny poranek 3 maja 1942r. przed olłtarzem  polowym na placu ćwiczeń obozu wojskowego QASTNA w Palestynie po raz pierwszy stanęły obok siebie bataliony Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w pełnym uzbrojeniu i pod własnym sztandarem na prawym skrzydle ,a przybyłe z Rosji oddziały 9 i 10 Dywizji Piechoty bez broni na lewym skrzydle. Dowodził całością pułkownik Walenty Peszek, zastępca dowódcy brygady karpackiej. Po nabożeństwie, które odprawił kapelan brygady ks. Józef Joniec , dowódca wojsk polskich na środkowym Wschodzie generał Józef Zając odczytał rozkaz Naczelnego Wodza nakazujący rozwinięcie brygady karpackiej w dywizję strzelców karpackich. Był to historyczny moment połączenia się na Ziemi Świętej pod jednym sztandarem żołnierzy polskich, których drogami losy wojenne tak różnie pokierowały. Chwila była uroczysta i wszyscy rozumieli jej wagę.

SAMODZIELNA BRYGADA STRZELCÓW KARPACKICH

Brygada ta była najszczęśliwszą chyba z wielkich jednostek polskich sił zbrojnych odtworzonych na obczyźnie. Klęska i kapitulacja Francji nie rozbiły ani nie poszczerbiły jej szeregów, lecz przeciwnie, wzmocniły je duchowo i silniej zespoliły. Tragiczny dla polskich nadziei francuski czerwiec 1940 roku zastał brygadę w m. HOMS w Syrii, gdzie od kwietnia formowała się jako brygada górska
w składzie francuskiej armii Lewantu. Gdy naczelny dowódca francuski generał Eugeniusz Mittelhauser opowiedział się za kapitulującym rządem marszałka Filipa Petain'a zdawało się, że dojdzie do starcia, ponieważ gen. Mittelhauser po początkowym wahaniu zagroził rozbrojeniem brygady zaś dowódca brygady pułkownik dyplomowany inż. Stanisław KOPAŃSKI oświadczył, że brygada zgodnie z rozkazem Naczelnego Wodza przejdzie do Palestyny, która wówczas była pod mandatem brytyjskim, za zgodą lub wbrew woli dowódctwa francuskiego broni sobie odebrać nie pozwoli.Wobec zdecydowanej postawy Polaków, Francuzi ustapili i brygada od dnia 27 do 30 czerwca przeszła do Palestyny. Stan brygady  wynosilł w tym czasie prawie 3500 żołnierzy. Byli to wyłacznie ochotnicy którzy przedarli się do Syrii z okupowanej Polski oraz z obozów iternowanych na Węgrzech i w Rumunii. Później dołączyli do brygady również Polacy z innych krajów, nawet
 z dalekiej Mandżurii , oraz z obozów jenieckich w Niemczech i z okupowanej Francji. 13 września Włosi rozpoczęli ofensywę na Egipt. W dniach od 1 do 7 października brygada przeszła do Egiptu, gdzie zajęła umocnione pozycje kolo wsi Dikheila na zachód od Aleksandrii z zadaniem ich rozbudowy. W grudniu wojska borytyjskie rozpoczęły w Zachodniej Pustyni działania zaczepne
i wkrótce wyparły Włochów z Egiptu oraz zajęły Cyrenajkę, biorąc 130 tysięcy jeńców. Brygada otrzymała dodatkowe zadanie zorganizowania dla nich obozów przejściowych. W ciągu dwu miesięcy przeszło przez nie 65 tysięcy żołnierzy włoskich. Nie było ani jednego wypadku ucieczki. Najazd niemiecki na Jugosławię i Grecję w kwietniu 1941 i zmieniona sytuacja w Libii, gdzie generał Erwin Rommel dowódca oddziałów niemieckich przybyłych na pomoc Włochom właśnie rozpoczął ofensywę, spowodowały, ze brygada, która gotowała się do wyprawy do Grecji została w dniu
8 kwietnia zatrzymana pod Aleksandrią. Osłabiony wskutek odejścia do Grecji znacznych posiłków, front w Libii nie zdołał się oprzeć uderzeniu Rommla i nastąpił odwrót. Front ustalił się na pograniczu egipsko-libijskim na zachód od Mersa Matruh. Część oddziałów brytyjskich i australijskich zamknęła się w zbudowanej przed wojną przez Włochów nadmorskiej twierdzy Tobruku, niemal dwieście kilometrów za frontem.
24 maja brygada została przesunięta około 270 km na zachód od Aleksandrii do Mersa Matruh, gdzie objęła wschodnią część pasa obronnego twierdzy. W lipcu brygada przeszła do obozu warownego Ma'aten Bagush około 50 km na wschód od Mersa Matruh, skąd w połowie sierpnia została w całości wycofana do obozu przejściowego El Amiriya pod Aleksandrią a po kilku dniach załadowana bez sprzętu bojowego na okręty i przewieziona do Tobruku.
Jeszcze w styczniu brygada została przeorganizowana na wzór brytyjski, jako samodzielna wielka jednostka pod nazwą Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich (Poliste. Independent Brigade Group). Z dawnych dwóch  pułków piechoty powstały trzy bataliony, każdy o czterech kompaniach strzeleckich i kompanii dowodzenia. Dywizjon artylerii rozwinął się w pułk o trzech dwubateryjnych dywizjonach liniowych. Oprócz pułkowej baterii dowodzenia każdy dywizjon posiadał własną baterię dowodzenia. Dywizjon rozpoznawczy został przeorganizowany na pułk ułanów o czterech kompaniach,kompania żandarmerii, oddziały: saperów, łączności i sanitarny oraz służby: transportowa, zdrowia, zaopatrywania i techniczną. Styczniowa organizacja została później jeszcze raz częściowo zmieniona. Obrona 50-kilometrowego perymetru Tobruku nabrała światowego rozgłosu. Opierała się na dawnych stałych umocnieniach, za wyjątkiem 16 gniazd oporu na wzgórzu Medauar, które Niemcy zdobyli w kwietniu i zdołali utrzymać. Wyłom ten był najcięższym
 i najważniejszym odcinkiem perymetru. Pierwszym oddziałem brygady, który dnia 29 sierpnia wszedł na odcinek obrony był karpacki pułk ułanów. W pięć dni później brygada objęła
 20-kilometrowy odcinek południowy, luzując brygadę australijską, a od 1 października przeszła na odcinek zachodni, który sięgał od morza do wyłomu włącznie. Płytkie na wyłomie z powodu skalistego terenu rowy uniemożliwiały wszelki ruch w ciągu dnia. Zaopatrywanie w Żywność, wodę, amunicję, ewakuacja rannych mogły odbywać się tylko w nocy. Nie tylko służba, patrole i wypady, miny, codzienne naloty, ogień artylerii i moździerzy nękały żołnierza, jednostajne pożywienie, brak słodkiej wody, plaga insektów dopełniały miary udręk. Na tym odcinku brygada przetrwała 71 dni. Nazwa „szczury Tobruku", którą Niemcy pojmowali pogardliwie i lekceważąco, stała się wkrótce dla żołnierzy polskich, australijskich i brytyjskich mianem zaszczytnym i takim pozostała również po wojnie. 13 listopada odwiedził brygadę Naczelny Wódz generał Władysław Sikorski. Uprzedzając
 o trzy dni ofensywę Rommla, w dniu 18 listopada rozpoczęła się ofensywa brytyjska, która miała uwolnić oblężony Tobruk i odrzucić nieprzyjaciela daleko na zachód. Trzeba było prawie trzech tygodni ciężkich i niszczących obie strony walk, zanim Rommel zdecydował się na odwrót z Cyrenajjki. W walkach tych w drugiej bitwie pod Sidi Rezegh brały czynny udział poszczególne oddziały brygady — trzy baterie dywizjonu ppanc. i kombinowany dywizjon artylerii. Czwarta kompania 1. batalionu wzmocniona pierwszym plutonem obsługi karierów wykonała w nocy
 21 listopada wypad na zachodnim odcinku perymetru. Bataliony drugi i trzeci w nocy
 z 9 na 10 grudnia zdobyły Medauar, zaś pułk ułanów wziął udział w początkowej fazie pościgu po odstąpieniu oblężenia. Uwolnienie Tobruku nie oznaczało jednak tak bardzo potrzebnego, oczekiwanego i obiecanego wypoczynku dla brygady. 12 grudnia brygada przeszła pod dowództwo 13. korpusu a 14 grudnia otrzymała rozkaz przejścia w ugrupowaniu między dwiema dywizjami włoskimi na tyły nieprzyjaciela, który obsadził linię umocnień  pobliżu Ain el Gazala, i przecięcia nadmorskiej drogi odwrotu. Wysłany oddział wydzielony stwierdził ciagłość ugrupowania nieprzyjacielskiego. General Kopański postanowił nie czekać na nowe rozkazy, lecz własnymi siłami brygady otworzyć sobie drogę na tyły nieprzyjaciela. Dnia 15 grudnia o godz. 3.30 po południu bataliony 3, i 3. uderzyły przerwa między batalionami nowozelandzkimi i o godz. 1.30 batalion pierwszy zdobył nakazane wzgórza, a batalion trzeci osiągnął cel natarcia dnia następnego. 17 grudnia nieprzyjaciel wycofał się, a wysłany do pościgu drugi batalion o godz. 11.30 przeciął szosę nadmorską na zachód od zatoki Gazala. W tej bitwie brygada straciła 31 zabitych i zmarłych z ran, 108 rannych i 3 zaginionych. Do niewoli wzięto 1667 Włochów i 26 Niemców, zdobyto 59 dział różnego kalibru, 78 ckm, 38 moździerzy i wiele innego sprzętu wojennego. Dowódca korpusu stwierdził, ze działanie brygady pod Gazal, „poważnie przyczyniło się do zmuszenia nieprzyjaciela do odwrotu". Pod Gazala brygada spędziła święta Bożego Narodzenia. W pierwszy dzień świąt pułk artylerii odszedł pod Bardię, gdzie wziął udział w natarciach w dniach 31 grudnia i 1 stycznia. Po zdobyciu twierdzy 5 stycznia ,powrócił pod Gazelę. Pułk ułanów, który pozostał w Tobruku, dnia
 19 grudnia wyruszył do Egiptu, gdzie mial przejść przeszkolenie i otrzymać sprzęt motorowy. Brygada zamiast powrotu do Egiptu otrzymała nowe zadanie — okupacji Cyrenajki. Po ciężkich miesiącach w Tobruku i wysiłku bojowym pod Gazala tych kilkanaście dni względnego spokoju stanowiło pożądany okres odprężenia, niestety przerwany nagle 25 stycznia rozkazem wymarszu do pustynnego fortu Mechili, gdzie wraz z brygadą Wolnych Francuzów miała przygotować się do obrony i osłony ponownego odwrotu 8. armii. Do odwrotu tego doszło, ponieważ Rommel otrzymawszy posiłki, w dniu 21 stycznia rozpoczął nowe działania, którym wobec wycofania z frontu znacznych sił na Daleki Wschód 8. armia nie mogła sprostać. 2 lutego obie brygady otrzymały rozkaz wycofania się z Mechili i zorganizowania obrony na linii Gazala-Bir Hacheim. Po uciążliwym marszu przez, pustynię o świcie 4 lutego brygada karpacka stanęła na tych samych pozycjach, jakie zdobywała w grudniu. Na tych stanowiskach brygada przetrwała jeszcze sześć tygodni.  Był to okres bardzo ciężki dla wojska. Nie tyko codzienne bombardowania  lotnicze, lecz także choroby powodowały szybkie wykruszanie się stanów. Ostatecznie 17 marca brygada przekazała swój odcinek frontu 1. dywizji poludniowoafrykańskiej i wyruszyła do Egiptu. 22 marca stanęła znów w obozie przejściowym w E Amiriya ,skad w dniach 29 kwietnia do 1 maja przeszła transportami kolejowymi
 i  samochodowymi do obozu  Qastina w Palestynie.  W ciągu dwóch lat swego istnienia brygada karpacka straciła ponad dwustu zabitych i zmarłych, z których 132 spoczywa na cmentarzu
w Tobruku a 14 na dnie Morza Śródziemnego. Prawie 500 żołnierzy odniosło rany.
 Brygada zdobyła 34 krzyży V.M., 783 K.W., 25 odznaczeń brytyjskich i 20 czechosłowackich.
12 stycznia 1942 rada ministrów powzięła następującą uchwałę: rada ministrów wyraża gorące podziękowanie gen. Kopańskiemu i dowodzonym przez niego żołnierzom za wierną i ofiarną służbę, jakiej dali dowody broniąc bohatersko Tobruku i biorąc udział w chwalebnej bitwie pod Gazalą, gdzie okryli chwałą sztandary polskie.,
 ŻOŁNIERZE POLSKICH SIL ZBROJNYCH W ZSRR
 Jakże inny był los tych żołnierzy, wychudzonych, bladych, o zapadłych i pooranych zmarszczkami policzkach, którzy w dniu 7 maja stanęli w masie na lewym skrzydle batalionów brygady karpackiej. Kilka tygodni, jakie upłynęły od wyjścia z „nieludzkiej ziem”'. Stanowili zaledwie garstkę spośród wielu setek tysięcy Polaków, których po wrześniu 1939 Rosja wywiozła z Polski i którzy
 w nieludzkich warunkach deptani, poniżani, katowani i mordowani, tysiącami marli z głodu oraz
z wyczerpania w więzieniach, w łagrach i poprawczych obozach pracy lub na tzw. wolnych zsyłkach. Gdy dnia 17 września 1939 wojska sowieckie zdradziecko wtargnęły do Polski, do niewoli dostało się około 8.000 oficerów i ponad 200.000 szeregowych. Cyfra ta mimo zwolnienia kilkudziesięciu tysiecy szeregowych nie zmniejszyła się, ponieważ po sowietyzacji państw bałtyckich wywieziono do Rosji z obozów terminowych na Litwie i Łotwie oficerów i szeregowych, ponadto kilkadziesiąt tysiecy ,dokładna cyfro nie jest znana. Aresztowano i deportowano z polskich ziem wschodnich. Osobną grupę, oceniana na około 100.000 stanowili Polacy, których po przeprowadzeniu bezprawnego poboru roczników 1917-1919 wcielono wbrew prawu międzynarodowemu do Armii Czerwonej, oprócz wymienionych grup wywieziono od lutego 1940 do czerwca 1941 około 1.200.000 obywateli polskich: mężczyz, kobiet i dzieci zaliczonych do kategorii „społecznie szkodliwych lub niebezpiecznych”.
 W układzie polsko-sowieckim podpisanym w Londynie 30 lipca1941r. rząd ZSRR zobowiązał się zwolnić wszystkich obywateli polskich pozbawionych wolności oraz udzielić im „amnestii". Jakkolwiek konieczny i potrzebny, układ ten zawarty był pod przymusem, a także w niezupełnej zgodzie z obowiązującą konstytucją polską. Strona zyskującą rzeczywiście, byli Sowieci. Gdy zrozumiano. że Rosja do żadnych dalszych ustępstw nie jest skłonna  było już za póżno. Ostateczny sąd należy pozostawić historii. Po podpisaniu w dniu 14 sierpnia 1941r. w Moskwie umowy wojskowej, rozpoczął się nabór do armii polskiej, która w myśl układu miała powstać pod polskim dowództwem na terytorium ZSRR. Dla organizacji wojska wyznaczono rejon Buzuluku, położony na poludniowy wschód od Kujbyszewa, dawniejszej Samary. Dziwne są czasem analogie, jakie stwarza historia. Żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich stąpali w Egipcie po śladach Sułkowskiego i Dembińskiego, a za towarzyszy broni mieli pod polskim dowództwem Czechów.
Tu w Samarze, 23 czerwca 1910r. powstał pierwszy zalążek polskiej organizacji wojskowo-politycznej,a w ciągu kilku tygodni została sformowana pierwsza kompania 1 Pułku  Piątej Dywizji, nazwanej później syberyjską, która wkrótce przeszła pod dowództwo korpusu czeskiego. Po dwudziestu kilku latach niedaleko tej samej Samary-Kujbyszewa  zaczęły się formować oddziały polskie pod dowództwem generała Władysława Andersa i czeskie pod dowództwem pułkownika Ludwika Svobody. Po raz drugi drogi pobratymczych wojsk się rozeszły. Tutaj teraz z całej Rosji, od straszliwej Kołmy nad Oceanem lodowatym po półwysep Kola, z Workuty, Komi, Archangielska,
z  południowej Syberii zaczęli ściągać Polacy wvpuszczani z więzień,łagrów i obozów,
 w łachmanach, z nogami owiniętymi w szmaty zamiast obuwia, resztkami sił ale z wiarą i nadzieja rozpoczęcia nowego życia. Część docierała w transportach, jak np. oficerowie z Griazowca. gdzie znalazła się również garstka tych, których nie spotkał los ich kolegów z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie czyli Katynia. W powstających obozach brak było wszystkiego: broni, mundurów, butów, mydła, leków, narzędzi, nawet kotłów do gotowania strawy. Dopiero
w październiku zaczęły nadchodzić angielskie mundury i buty. Po mrozach, które dochodziły do
55° C wojsko mieszkało pod namiotami wkopanymi w ziemię. Drzewo na opal cale oddziały wraz
 z oficerami dźwigały na plecach z lasów odległych o 8-12 km od obozów. W tych warunkach wyczerpane latami nędzy i poniewierki siły nie zawsze wystarczały do pokonania epidemii chorób zakaźnych.: tyfusu, szkorbutu, czerwonki, malarii itd. W pierwszych miesiącach organizowania wojska co trzeci, a później prawie co drugi żołnierz był chory zakaźnie. Na peryferiach obozów zaczęty wyrastać cmentarze. Generał Anders wspominając swoją wizytę w dniu 14 września 1941r.
 w Tockoje. gdzie organizowała się 6. dywizja piechoty, notuje:
“(…) Po raz pierwszy zetknąłem się z 17-tysięczną rzesza żołnierska, która oczekiwała  mojego przybycia. Do końca życia nie zapomnę ich wyglądu. Ogromna część, bez butów i bez  koszul. Wszyscy właściwie w łachmanach. częściowo w strzępach starych mundurów polskich, wychudli, jak szkielety. Większość pokryta wrzodami wskutek awitaminozy. Ale ku zdumieniu towarzyszących mi bolszewików z gen. Żukowem na czele, wszyscy byli ogoleni. I cóż ta wspanła, postawa. Serce mi się ścisnęło, gdy patrzyłem na tych nędzarzy i zapytywalem się w duchu  czy uda się z nich jeszcze zrobić wojsko i czy zdołają znieść oczekujące ich trudy wojenne. Odpowiedz zjawiała się natychmiast: dość było popatrzeć w te błyszczące oczy, z których wyglądała wola i wiara... Starzy, żołnierze płakali jak dzieci podczas nabożeństwa, pierwszego po tylu latach, a gdy zagrzmiała pieśń „Ojczyznę, wolność racz nam wrócić, Panie..." zdawało się, że otaczające lasy odpowiadają nam stokrotnymi echem. Pierwszy i daj Boże ostatni raz w życiu przyjąłem defiladę żołnierzy bez butów. uparli się, że chcą maszerować”.
30 listopada przybył do Kujbyszewa generał Sikorski. 2 grudnia odleciał do Moskwy i w dniach 3 i 4 grudnia odbył dwie rozmowy ze Stalinem. Ustalono, że armia polska będzie liczyć siedem dywizji w sile 96 tysięcy żołnierzy, (równo miesiąc przedtem ludowy komisariat obrony określił górną granice, na 30 tysięcy) oraz, że będzie przesunięty na południe, gdzie klimat jest cieplejszy. Ponadto 27 tysięcy miało być wysłanych na środkowy Wschód i do Wielkiej Brytanii. Po powrocie z Moskwy gen. Sikorski odwiedzał oddziały po czym odleciał do Teheranu. W styczniu 1942r. armia przeszła do Uzbekistanu. Dowództwo umieściło się w Jungi-Jul, co w języku uzbeckim oznacza: “droga", koło Taszkientu. Dywizje zostały rozrzucone na olbrzymich przestrzeniach od Buchary i Samarkandy po Pamir. Warunki bytowania nie uległy jednak poprawie. Niedawne przyrzecznia sowieckie również nie zostały dotrzymane, 5 Dywizja, która miała być uzbrojona przez rząd sowiecki posiadała tylko 4 działa zamiast 46. tylko 10% samochodów, 50% kuchni,
 45% ambulansów itd. Dywizja ta miała być wysłana jako pierwsza na front, gdzie zapewne byłby ją spotkał los 1 dywizji Berlin., gdy niedoszkolona, niedozbrojona w pierwszej bitwie pod Lenino straciła 25% swego stanu w zabitych, rannych i zaginionych. Wszystkie inne dywizje razem miały tylko 200 kb. Od 20 marca ponownie zmniejszono ilość racji żywnościowych da 44.000, gdy stan armii wynosił  już około 75.000 żołnierzy. Zażądano ograniczenia ilości organizowanych dywizji do trzech. W czasie bytności gen. Andersa w Moskwie 18 marca Stalin zgodził się na przedłużenie terminu wydawania żywności na cały stan wojska do końca marca oraz na ewakuację lotników, marynarzy i żołnierzy dla wzmocnienia jednostek na środkowym Wschodzie i w Wielkiej Brytanii. Ogólna ilość ewakuowanych miała wynieść 40.000. Zgodzono się również na dołączenie pewnej ilości kobiet i dzieci, członków rodzin żołnierzy. Do ewakuacji przeznaczono niezupełnie jeszcze sformowane dywizje, które składały się z ludzi świeżo przybyłych z więzień i łagrów, więc najbardziej wynędzniałych. 23 marca wyruszył z Krasnowodska przez Morze Kaspijskie pierwszy transport ewakuacyjny i 25 marca przybył do portu Pahlewi Persji, Liczył 1387 osób, w tym 53 oficerów i 1309 szeregowych. Do 5 kwietnia przybyło 43.858 osób, w tym 1603 oficerów i 28.427 szeregowców. Z tej liczby wysłano do Palestyny droga kołową i morską do dnia 15 czerwca 29.06 osób, w tym 1.297 oficerów i 25.404 szeregowych. Pierwszy transport z Persji przybył do obozu w Cedet, w Palestynie 11 kwietnia.

Wokół bieliły się namioty w licznych obozach rozsianych na po Ziemi Świętej. W przerażającej ilości były to obozy polskie, toteż dokąd można było sięgnąć wzrokiem widoczne były mieniące się bielą
 i szkarłatem polskie flagi.
W kilka miesięcy później nowo utworzona dywizja okrzepła. Intensywnie szkolona robiła postepy w osiąganiu postawy i sprawności bojowej. Dowodził nią dawny dowódca SBSK, generał brygady Stanisław Kopański, jego zastępcą był płk dypl. Jerzy Jastrzębski; szefem sztabu ppłk dypl. Jerzy Zaremba.
Dywizja była wielka jednostką przewożoną, składająca się ze wszystkich broni. Jej piechotę stanowiły: 1 i 2 brygady strzelców karpackich, każda w siłę 3 batalionów. Bataliony numerowane w ramach dywizji od 1 do 6. Ponadto  karpacki batalion ckm.
 Artyleria dywizyjna składała się z jednego, drugiego i trzeciego karpackiego pułku artylerii lekkiej oraz karpackiego pułku przeciwlotniczego. Dowódcą  AD był płk art. Zygmunt Łakiński.
Karpacki batalion saperów i karpacki batalion łączności reprezentowały te bronie w dywizji, a poza nimi wchodziły w jej skład: karpacki szwadron żandarmerii oraz służby dywizji.
Karpacki pułk ułanów, który dzielił losy SBSK podczas walk w Tobruku, wkrótce po jego uwolnieniu został skierowany do Egiptu, gdzie organizował się i szkolił jako pułk rozpoznawczy. Kiedy latem tego roku feldmarszalek Rommel zagroził Aleksandrii, pułk był użyty do zadań bojowych.
Dywizja, będąca w trakcie organizacji nie wzięła udziału  w bitwach pod El Alamein.
 A kiedy zagrożenie w kierunku zachodniego zostało już w Afryce zlikwidowane, ale zagrożenie z kierunku północnego jeszcze nadal istniało, a nawet bardziej narastało, gdyż niemiecka ofensywa skierowana na Kaukaz, robiła stale postępy. Wówczas to zapadła decyzja skupienia sił polskich w Iraku. Powstaje tam Armia Polska na Wschodzie, pod dowództwem generała Władysława Andersa. Armia weszła w skład "Persia and Iraq Forces".
Hasło: “przez Karpaty do Polski”, będzie zastąpione przez inne:” przez Kaukaz do Polski”.
W Iraku 3 Dywizja Strzelców Karpackich została w październiku 1942 roku skierowana do północnego Iraku. Otrzymała zadanie przejęcia osłony Iraku od północnego wschodu.
W ramach tej osłony, główny kierunek wyprowadzony z Kaukazu szedł poprzez cieśninę górską Ruwandiz, którą przeciwnik mógł wtargnąć w rejon naftowy Mosul-Kirkuk.
Do Iranu dywizja przybyła w dwóch zgrupowaniach: jednym transportem morskim przez Morze Czerwone, Arabskie i Zatokę Perską do Basry, a drugie transportem kołowym przez Pustynię Transjordańską.
W listopadzie 1942 roku, już przy rozpoczynającej się porze deszczowej, założone zostały obozy pod miastem Mosul, oraz o 40 mil na południe, w rejonie miasta Quiyara. Jednocześnie zostały zorganizowane zespoły, które prowadziły rozpoznanie w kierunku Ruwandiz. Kiedy zagrożenie zaczęło zmniejszać się wobec wyczerpania się niemieckiej ofensywy na Kaukaz, główny wysiłek został skierowany na szkolenie dywizji z myślą
o czekających ją bojach. W systematycznym kierowaniu szkoleniem pomocny był dowódcy dywizji oddział operacyjny; jego szefem był mjr dypl. Leon Bittner.
Wczesnym latem 1943 roku cała Armia Polska została skupiona w rejonie Altun Kopru, nad rzeką Mały Zab,  dopływem Tygrysu. Tam zaczął się formować wśród intensywnych ćwiczeń 2 Polski Korpus. Wtedy też do dywizji został przydzielony 12 Pułk Ułanów Podolskich, jako pułk rozpoznawczy.
W czerwcu 1943 roku odwiedził 3 DSK generał Władysław Sikorski, premier i wódz naczelny. Dywizja wystąpiła w zwartych szykach, formując 3 ściany czworoboku. Na linii czwartej wzniesiono trybunę dla generała. Objechał on front oddziałów w otwartym wozie pancernym. Generał w hełmie tropikalnym wyglądał imponująco. Dzień był upalny, słońce sypalo żarem z nieba, blaskiem rażąc w oczy. Twarz generała promieniała, a pod nią tysiącem iskierka mieniła się  komandoria Virtuti Militari. Wielkim mitem otaczany był  generał w 3 DSK, w której parę tysięcy Karpatczyków pamiętało jego odwiedziny, dokonane przed niespełna dwoma laty w oblężonej twierdzy w Tobruku.
Po przeglądzie wojsk, generał wszedł  na trybunę w towarzystwie gen. W. Andersa
 i otoczeniu świty. W ciszy padały jego słowa. powietrze drgało w okrutnym żarze. Nikt nie spodziewał się, że tak niedlugo, po tym dniu zalanym zlotymi potokami słońca, rozpostarta zostanie nad odległym Gibraltarem straszliwa ciemność nocy z 4 na 5 lipca 1943 roku, i że nasz generał Władysław Sikorski odejdzie na zawsze.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Władysław Raczkiewicz mianował gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego Naczelnym Wodzem. Gen. Sosnkowski powierzył dowódcy
 3 Dywizji Strzelców Karpackich obowiązki szefa sztabu N.W. gen. Kopański, który wiódł SBSK od chwili jej powstania poprzez wszystkie walki i zbójeckie, który dowodził 3DSK od chwili jej utworzenia, teraz na wyższy rozkaz opuszczał dywizję.
I znów stanęła ona w czworoboku, a pośrodku jej generał. Po policzkach spływały mu łzy. Płakali też Karpatczycy. Łączyła ich bowiem żołnierska miłość, a nadeszła właśnie chwila rozstania.
Jeszcze tego lata 3 DSK została, w ramach 2 Polskiego Korpusu skierowana do Palestyny. Tam został mianowany dowódca dywizji, generał brygady Bronisław Duch, były dowódca
 1 Dywizji Grenadierów, wsławionej walką do ostatka w kampanii francuskiej 1940 roku.
W Palestynie  dywizja brała udział w szeregu ćwiczeń 2 Polskiego Korpusu. Po raz ostatni przewinęły się przed oczyma tylekroc widziane miejsca: Jerozolima, Betlejem, Hebron, Nazaret, góra Tabor...
Po zakończeniu ćwiczeń Karpatczycy żegnali Palestynę. Potem 3 DSK została skierowana do portów załadowczych w Egipcie. Zaokrętowana w połowie grudnia, w konwoju, wyszła
 w morze. Konwój płynął w kierunku zachodnim, wzdłuż północnych brzegów Afryki.
W eskorcie pełniły również służbę polskie kontrtorpedowce: ORP "Krakus" i "Ślązak". Karpatczycy obserwowali ze statków tak dobrze im znany szlak nadmorski. W pewnej chwili w oddali zamajaczyły kontury bardzo zniszczonego miasta, zaraz też rozległy się okrzyki: Tobruk, Tobruk!

WE WŁOSZECH


3 DSK lądowała w Taranto. Jej gros znalazło się już w dniu 21 grudnia 1943r. na ziemi włoskiej. W kilka tygodni później oddziały zaczęły wchodzić na front. Z dniem 4 lutego 1944 dowódca dywizji przejął odpowiedzialność za obronę 45-cio kilometrowego odcinka nad rzeką Sangro. Obrona bazowała sie na ośrodkach i punktach oporu, zamykających nad rzeką komunikacje prowadzące od nieprzyjaciela, oraz na odwodach  ugrupownych w głębi odcinka obronnego, gotowych do przeciwnatarć.
Zimą była w pełni. Wszędzie leżał głęboki śnieg. W punktach oporu - umieszczonych nieraz na szczytach gór mróz szczególnie dawał się we znaki.
Patrolowanie i wypady przeprowadzane przez odzialy wymagały wiele hartu ducha i tężyzny fizycznej. Żołnierze zaprawiali się w trudnych działaniach bojowych. Trudności potęgował nagły przeskok z ciepłego klimatu Egiptu do surowego - z zimą w górach - klimatu Włoch.
3 DSK znalazła się w składzie 8 Armii Brytyjskiej, pokrytej sława w walkach w Afryce. Dowódca armii gen. Sir Oliver Leese, pamiętał jeszcze pobyt w niej Karpatczyków, gdyż przywitał ich jako jej starych weteranów libijskich. Wkrótce przybył do Włoch cały 2 Polski Korpus.
 Na wiosnę korpus został wycofany znad Sangro i skierowany pod Monte Cassino.
Z początkiem kwietnia 3 DSK otrzymała za zadanie zdobycia wzgórza 593, a następnie Wzgórza Klasztornego, w mającej się rozpocząć ofensywie. Jednocześnie 5 Kresowa Dywizja Piechoty miała zdobyć Widmo i San Angelo.
3 DSK rozpoczęła natychmiast systematyczne przygotowania do natarcia, robiąc plany oraz szkoląc oddziały, które jeszcze pozostały poza frontem. W tym czasie zginął płk dypl. Jerzy Jastrzębski (zastępca dowódcy dywizji ) na rozpoznaniu terenu przyszłej bitwy. Szczególnie strona kwatermistrzowska wymagała żmudnych przygotowań w zakresie dostarczania oddziałom wielkich ilości amunicji oraz starannego zorganizowania ewakuacji rannych. Toteż kwatermistrz dywizji ppłk int. Wilhelm Rolland, wysunął się ze swoim sztabem do przodu, żeby zapewnić żywienie walki czekającej dywizję.
 Dowódca dywizji zdecydował zdobyć kompleks wzgórz 593 jako pierwszy przedmiot natarcia siłami pierwszej brygady, zaś Wzgórze Klasztorne, jako drugi przedmiot - siłami drugiej brygady.
Postaw wyjściowych miały bronić oddziały będące już w pierwszej linii, więc 12 Pułk Ułanów Podolskich, pod dowództwem mjr. dypl. Leona Bittnera, 3 batalionów pod  dowództwem płk. Józefa Sokoła. Pułk ułanów znajodowal się na wzgórzu D'Onufrio, na północ od klasztoru, a batalion na północnych stokach wzgórza 593.
W nocy z 11/12 maja 1944r. ruszyło natarcie. Dowódca 1 brygady płk Walenty Peszek uderzył w batalionem pod ppłk. Tytusem Brzosko, na wzgórze 593; wzgórze zostało opanowane, jednak dalszy ruch został wkrótce załamany. Jednocześnie dowódca brygady skierował 1 batalionów dowodzony przez ppłk. Bolesława Raczkowskiego na Mass Albaneta. Na ruszający, głęboko uszykowany batalion zwalila się nazwała ognia artylerii ciężkiej, która pozwoliła tylko czołowej kompanii wysunąć się w nakaznym kierunku i podejść do wylotu Gardzieli. Inne pododdziały z trudem pociągnęły się ku niej, poniósłszy z miejsca ogromne straty. Masowy ogień artylerii, moździerzu i broni maszynowej rozszalał się wkrótce jak huragan, uniemożliwiając dalszy ruch. natarcie brygady zostało załamane. Niemcy rozpoczęli przeciwuderzenie.
Wówczas gen. Duch zdecydował się wznowić natarcie siłami drugiej brygady, jednak
 gen. Anders wobec ogólnego niepowodzenia natarcia korpusu polecił wstrzymać się ze wznowieniem natarcia aż do czasu, kiedy będzie mogło wziąć w nim udział gros siły korpusu. Jednocześnie nakazał cofnąć oddziały na pozycję wyjściową.
Pierwsza brygada poniosła ogromne straty. Padł ranny dowódca brygady, zginął major Rawicz-Rojek, zastępca dowódcy drugiego batalionu i cały szereg dowódców kompanii.
Wczesnym rankiem dnia 17 maja 1944r., natarcie zostało wznowione przez
2 Brygadę Strzelców Karpackich, jej dowódca płk dypl. Roman Szymański rzucił 4 batalion pod dowództwem ppłk. Karolem Fanslaumem na wzgórze 593, zaś 6 batalionów pod dowództwem mjr  dypl. Kazimierza Różyckiego na Mass Albaneta. Krwawe walki toczone przez cały dzień, pozwoliły zrobić stosunkowo niewielkie postępy w terenie.  
Straty były ogromne. Padli zabici ppłk Karol Fanslau, dowódca batalionu i major Stojewski-Rybczyński, dowódca dywizjonu artylerii. Poleglo wielu naszych dowódców  oraz szeregowych, wielu też spośród walczących odniosło rany. Batalion objął mjr Melik Somachjanc. Choć sukcesy terenowe były nieznaczne, ale zacięta walka zdołała złamać wolę niemieckiego oporu. Niemcy nocą 17/18 mają zaczęli wycofywać się z rejonów Wzgórza Klasztornego. Rano zdobyto wzgórze 593 i Mass Albaneta. Po czym dowodowy 5 batalionów dowodzony przez ppłk. Piłata, rozpoczął wykorzystanie terenu. Lecz zanim zdołał oczyścić wzgórze 476, leżące na zachód od klasztoru, dowódca 12 pułku ułanów wysłał patrole, które od północy opanowały klasztor, biorąc do niewoli jego załogę.
Na ruinach klasztoru Monte Cassino zatknięto Polska flagę, a obok niej brytyjską.
Na całym froncie korpusu natarcie szło z powodzeniem. 5 Kresowa Dywizja Piechoty toczyła bój o wzgórze San Angelo, które ostatecznie opanowała następnego dnia.
Następnie oddział wydzielony korpusu, pod dowództwem ppłk Władysława Bobińskiego, toczył bój o Piedimonte, doprowadzając w ciągu kilku dni do zdobycia tego ufortyfikowanego ośrodka oporu. Wówczas droga do Rzymu stanęła otworem.
Zarówno w natarciu na Monte Cassino, jak i w wielu innych natarciach kampanii włoskiej, wszystkie bronie i służby ofiarnie, a często z największym poświęceniem wspierały w boju wysiłek oddziałów piechoty. Artylerzyści torowali im drogę ogniem, saperzy usuwaniem min, kładzenirm mostów i inną pomocą techniczną. Żołnierze łączności- budową sieci umożliwiali dowodzenie (przekazywanie rozkazów). Żandarmi regulujący ruch zapobiegali zderzeniom własnych kolumn, powodując, że ruch do pola bitwy mógł się toczyć.Służby dywizji organizowały ewakuację rannych i sprzętu. Dlatego warto powiedzieć, że kiedy któraś z brygad zdobyła przedmiot natarcia, to widać skoordynowany wysiłek wszystkich broni i służb dla jednego celu walki - zwycięstwa.

KAMPANIA ADRIATYCKA
Po bitwie pod Monte Cassino, korpus został wycofany na odpoczynek, ale już poczatkiek czerwca 3 DSK została przerzucona na wschodnie skrzydło frontu, nad Adriatyk. Tam wzdłuż szosy nr 16, biegnącej nad brzegiem morza, od połowy czerwca rozpoczęła pościg za ustępującymi Niemcami, z myślą o opanowaniu portu Ankona.
Dowódca dywizji rzucił do pościgu dwa zgrupowania brygad.  Każde po jednej osi. Zgrupowania te wysunęły na czoło oddziały poscigowe. Poszły one śmiało naprzód.
17 czerwca doszły do rzeki Tordino, po czym kontynuowały pościg wnastępnych dniach.
 20 czerwca opanowano już Termo, a nazajutrz napotkano opór niemiecki na rzece Chienti. Tam odosobnione zgrupowanie batalionowe z pierwszj brygady stoczyło ciężki bój. Przez kilka dni przygotowaywano natarcie na zorganizowany opór niemiecki. Kiedy jednak Niemcy odskoczyli - pościg został natychmiast wznowiony. Dnia 1 lipca dywizja dotarła do rzeki Musone, usadawiając się z pierwszą brygadą na północnych stokach wzgórza Recanati, a druga brygada na grzbiecie Lorento.
Bój loretański stoczony w pierwszych dniach lipca kończy działania wstępne do bitwy
 o Ankonę. Doprowadził on do opanowania podstaw wyjściowych przez zdobycie kompleksu wzgórz Castelfidardo i Osimo. Walczyły o nie obie brygady, podczas gdy karpacki pułk osłaniał wschodnie skrzydło, opierając je o brzeg morski pod m. Numana.
W bitwie o Ankonę 17 i 18 lipca 1944r. dywizja wzięła udział przez związanie przy pomocy gros swoich sił, wschodniego skrzydła niemieckiego, broniącego dostępu do Ankony od południa, oraz przezwydzielenie zgrupowania 3 batalionu pod mjr. dypl. Stefanem Czekałowskim, do natarcia czołowego na Monte della Crescia. Dzięki tym działaniom mógł śmiało się rozwinąć manewr pancerny, rzucony przez dowódcę korpusu na Polverigi
 i Agugliano, dla odcięcia Niemców w rejonie Ankony.
W wyniku tych działań Ankona wpadła już w drugim dniu natarcia w ręce Drugiego Polskiego Korpusu. Jako pierwszy wkroczył do niej karpacki pułk ułanów.
 Bitwa o Ankonę toczyła się na oczach Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego, który odwiedził Drugi Polski Korpus na froncie włoskim.
W dalszym ciągu kampanii adriatyckiej, w bitwie nad rzeką Cesano stoczonej w dniach
9 i 10 sierpnia 1944r., 3 DSK wykonała - w ramach natarcia korpusu - główny wysiłek, zdobywając siłami pierwszej brygady Santa Lucia, a następnie wspólnym wysiłkiem obu brygad Scapezzano, po czym oddziały oczyściły z nieprzyjaciela teren aż do rzeki.
 W bitwie o rzekę Metauro stoczonej w dniach 18-22 sierpnia, 3 DSK wzmocniona
szóstą lwowską brygadą piechoty, wyruszywszy znad rzeki Cesano, zdobyła grzbiet
S. Constanzo, skąd druga brygada czołgów ruszyła do manewru pancernego do Montemaggiore. Po wykonaniu manewru (w kierunku zachodnim), dywizja - oczyściwszy
z nieprzyjaciela teren, przed sobą, aż do rzeki Metauro - ubezpieczyła (od północy) manewr pancerny.

W natarciu ja "linię Gotów", w dniach 1-3 września 1944, 3 DSK, wyruszywszy
 z rzeki Foglia, przełamała pozycję niemiecką wzdłuż grzbietu S. Germano - Zagagnola, leżącego na zachód od Pesaro, następnie zaś dokonała zwrotu ki północy i zdobyła wzgórza położone na północny-zachód od Pesaro, osiągając brzeg morski w w rejonie Castel di Mezzo.  Swoim działaniem ubezpieczyła i wsparła natarcie korpusu kanadyjskiego.
Przełamaniem "Linii Gotów" zakończyła się kampania adriatycka, tak pełna sukcesów. Była ona toczona w najpiękniejszej  porze włoskiego lata. W pościgu żołnierze, jadący przez miasta i miasteczka byli radośnie witani wyzwalaną ludność włoską. Słońce, kwiaty, uśmiechy towarzyszyły im nieustannie. Lecz w pewnej chwili załamła się nagle radość zwycięskich oswobodzicieli: przyszła bowiem wiadomość o wybuchu powstania
w Warszawie. Potem przez 63 dni nadchodzily wiadomości o coraz bardziej tragicznej walce osamotnionej bohaterskiej stolicy.
Bohaterski dowódca Armii Krajowej, gen. dyw. Tadeusz Bór-Komorowsli został mianowany Naczelnym Wodzem.


W APENINACH EMILIAŃSKICH

W październiku 1944 roku, gdy 3 DSK weszła do działań w Apeninach Emiljańskich, panowała już szaruga jesienna. W dolinach ulewne, lodowatej deszcze spowodowały pojawienie się błota na drogach, a skaliste granie oraz stoki stały się śliskie i niebezpieczne. Żołnierze cierpieli od zimna i wilgoci. Nieliczne zagrody w górskich pustkowiach nie mogły dać schronienia walczcącym oddziałom. Sam teren gorski, pełen ostrych szczytów
 i wzniesień, grani, urwistych ścian oraz głębokich przepaści, już bardzo utrudniał ruch,
 a stawał się on jeszcze trudniejszy przez to, że Niemcy umiejętnie kładli  potężne zapory  ognia.
Z początkiem listopada, kiedy Drugi Polski Korpus przerzucił swoje działania, prowadzone dotąd na Forli, na Northbrook Faenzy, 3 DSK    przejęła główny wysiłek w natarciu. Uderzyła z rejonu Rocca Casciano zgrupowaniem pierwszej brygady pod dowództwem
 płk. dypl. Kazimierzem Wiśniowskim, szefem sztabu korpusu, na kompleks gór Pratello
i Trebbio. Brygada zdobyła je i podeszła pod M. Fasolę. Ruch ten, zagrażając niemieckiej obronie w rejonie Forli oskrzydleniem, spowodował cofnięcie się jej Faenzę. Następnie brygada zdobyła wzgórza na północ od Trebbio, a piąty batalion, działający w jej zgrupowaniu, zdobył M. Casole, zapoczątkowujac manewr oskrzydlający niemiecką obronę na kompleksie górskim Castellacio. Dowódca dywizji, gen. Duch, wprowadził z kolei zgrupowanie drugiej brygady od płk. Jana Lachowicza, kontynuując manewr.
Brygada zdobyła Monte Fortini i Monte Ricci, co zmusiło Niemców do opuszczenia rejonu Castellacio. 23 listopada dywizja jest już w pościgu i na opór trafia dopiero w rejonie Brisighella.
3 DSK wspierały w działaniach oddziały 5 KDP i oddziały brytyjskie. Działania te ułatwiły natarcia innych korpusów ósmej armii na Faenzę, które dotarły do jej przedmieść.
W następnej fazie działań, rozczetej 3 grudnia 1944, pierwsza brygada zdobyła grzbiet Montechchio, po czym dowódca jej płk. dypl. Wiśniowski po otrzymaniu wzmocnienia, dysponując pięcioma batalionami, zdobył M. Besdone i Casette ( 15-16 grudnia 1944r. ). Działania te przyczyniły się do załamania obrony Faenzy. Front ustalił się na linii rzeki Senio. 3 DSK przeszła odwodu. Z początkiem lutego 1945 roku, objęła odcinek obronny, zamykając kierunek Castel Bolognese - Faenza. W tym czasie Pierwsza Brygada Strzelców Karpackich objął płk dypl. Bronisław Chruściel. Z końcem marca weszła na odcinek nowo utworzona Trzecia Brygada Strzelców Karpackich, dowodził nią płk dypl. Gustaw Łowczowski. Gros 3 DSK zostało wycofanych  z pierwszej linii w głąb frontu dla przygotowania się do zamierzonej ofensywy wiosennej.


BITWA O BOLONIĘ

Na włoskiej ziemi nastała wiosna. Zdawało się żołnierzom polskim, że czeka ich już ostatni wysiłek w tej wojnie, a po tym droga do Polski stanie otworem. Wtedy właśnie uderzył
 w nich cios Jałty. Boleśnie ugodzeni, przecież nie ugięli się, nie zalamali jako żołnierze, choć sens walki gubił się, bo stawało się jasne, że Ojczyzna pozostanie w niewoli, a pozostałą im już tylko walka dla honoru. Więc z zaciśniętymi zębami poszli bić się jeszcze raz.
Na okres bitwy przyjechał Wódz Naczelny, gen. Władysław Anders.
 W dniach 9 i 10 kwietnia 1945, 3 DSK wsparta potężnym lotnictwem bombowym, liczba artylerią i czołgami  wśród ciężkich i zaciętych walk przełamała pozycje niemiecką między rzekami Senio i Santerno.
 Najpierw dwiema brygadami w linii sforsowala rzekę Senio, a następnie kanał di Lugo, po czym podeszła nad rzekę Santerno. Tutaj dowódca dywizji wprowadził odwodową szóstą lwowską brygadę piechoty do pierwszej linii i w nocy z 11 na 12 kwietnia ruszył trzema brygadami obok siebie do natarcia nad rzekę Santerno. Zgrupowanie 3 DSK sforsowało rzekę i do wieczora dnia 12 kwietnia zdobyło obszerne przedmieście, z którego ruszyło do dalszych działań gros Drugiego Polskiego Korpusu.
 3 Brygada Strzelców Karpackich brała udział w zgrupowaniu "Rud", działającym na Bolonię po osi szosy nr 9.
 Brygada opanowała Castel Bolognese, współdziałała w zdobywaniu miasta Imola, Castel S. Pietro i  dalszym działaniu ku rzece Idice.
 20 kwietnia większość korpusu po sforsowaniu licznych przeszkód, dotarło do bronionej przez Niemców rzeki Osice. 3 DSK wkroczyła ponownie do boju łamiąc 21 kwietnia opór niemiecki za rzeką i przechodząc do pościgu ku rzece Reno, na północny zachód od Bolonii.
 Flaga Polska załopotała na wieży miasta Bolonii.
 Niedługo po zdobyciu Bolonii zakończyły się działania wojenne. 3 DSK pozostała do końca 1945  i połowy 1946 roku na ziemi włoskiej. Pokój nie został zawarty. Karpatczycy trwali
 w pogotowiu czekając na hasło: “przez Karpaty do Polski”.
Hasło nie padło, natomiast jeszcze w tym roku zaczęły płynąć transporty morskie ku Wielkiej Brytanii. Rząd brytyjski nie mogących dotrzymać umów politycznych, chciał po ludzku przyjść z pomocą dawnym towarzyszom broni i "zaprosil" Polaków do Zjednoczonego Królestwa, gdzie został utworzony Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia.

W PKPR

3 DSK utworzyła PKPR zgrupowanie dywizyjne; dowodził nim nadal gen. dyw. Bronisław Duch. Karpatczycy zostali umieszczeni w obozach na terenie Eastern Command. Dowódca armii był gen. Sir Oliver Leese, stary życzliwy opiekun, ceniony przez Karpatczyków dawny dowódca słynnej 8 Armii Brytyjskiej. Kwatera główna dywizji stanęła w Hodgemoor. Zanim Karpatczycy zostali rozmieszczenie po całym świecie, przez dwa lata jeszcze żyła
 w skupieniu Karpacka Rodzina. Inspektorem Generalnym PKPR był gen. dyw. Stanisław Kopański, pierwszy Karpatczyk, ukochany dowódca SBSK i 3 DSK.

O nas

3 DYWIZJA STRZELCÓW KARPACKICH - powstała 3 maja 1942 w Qastina w ówczesnej Palestynie przez połączenie Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (SBSK), okryta chwałą w Libii: w Tobruku, Gazali i Bardii; z nowo przybyłymi z Rosji dywizjami 9. i 10. Dywizji Piechoty -złożonymi z ochotnik6w zwolnionych z sowieckich więzień, "gułagów"- obozów pracy przymusowej i zsyłek.

Kontakt

Facebook